piątek, 5 lipca 2013

Kolarze i kolaże oraz sernik cytrynowy z polewą z owoców leśnych




Nie jestem wyczynowcem, sportowcem ani nawet aktywistą (to od bycia aktywnym). Moje sportowe podejście do życia ogranicza się do kiwania głową na widok facetów dających sobie po buzi przy akompaniamencie zbiorowego wycia, oraz znajdowania sensu w odmrażaniu sobie końcówek ciała w ekstremalnych zimowych warunkach. Nigdy nie dałam się zwariować sportowym modom i trendom. Nie mówię tego z dumą. Powiem więcej, nieco się wstydzę mojej nieusportowionej postawy.
Jednak doświadczenie moich kilku znajomych utwierdza mnie w słuszności mojego wyboru. A to dowiaduję się, że komuś prawie głowa odpadła, bo na nartach wybił sobie oba obojczyki (to są dwa?). Inny doświadczył spotkania z absolutem, bo po przebiegnięciu 10 kilometrów popłynął w kierunku światła.  Nie wspomnę tu o złamanych nosach, dziurach w nodze i bolesnych ostrogach. Sport jest niebezpieczny. Zaznaczam, że jest to moje, bardzo subiektywne zdanie.

Co mnie więc podkusiło, żeby zrewolucjonizować swoje życie?
Może powodem były stojące od lat rowery. Napotykałam się na nie kilka razy dziennie. Stały, kurzyły się i nie wywoływały we mnie żadnych uczuć. Były po prostu namacalnym dowodem na to,  że ktoś w rodzinie miał inne zdanie.
Kiedy kolejny, pięćsetny raz potknęłam się o nie, doznałam olśnienia. Widziałam je codziennie a zobaczyłam dopiero dzisiaj. I wyobraziłam sobie jak fajnie byłoby pojechać do najbliższego sklepu rowerem a nie, jak zwykle, samochodem.
Kiedy tak stałam nad wyciągniętym z emerytury rowerem, zdarzyły się dwie rzeczy. Wrócił MMŻ. W tym akurat nie było nic nadprzyrodzonego. MMŻ ma w zwyczaju wracać po pracy do domu.
Ale MMŻ kupił pompkę. Takie małe coś, podłączane do samochodowej zapalniczki z jednej strony a do wentylu z drugiej. Uwierzycie? Jak tu nie wierzyć w telepatię. Czemu akurat dziś? I akurat pompkę?
Po drugie odwiedził mnie znajomy, który potrafi wszystko, od wymiany oleju w małym fiacie do skonstruowania księżycowego łazika. Powołanie do życia mojej rowerowej skamieliny stało się faktem.
Dzięki dwóm fajnym facetom mam szansę połamać nogi, rozbić sobie głowę, umrzeć na zawał, dostać udaru. Może jeszcze polubić rower i poznać okolice z innej perspektywy.
Jadę.


Na szczęście już upiekłam ciasto na weekend. Nawet jeżeli wrócę bez rąk albo z oderwaną głową, to zawsze mogę sobie osłodzić życie sernikiem.


Włoski sernik cytrynowy z leśną polewą
okrągła foremka o średnicy 18 cm

Spód:
200 g ciastek owsianych
50 g stopionego masła

Masa serowa:
250 g ricotty
250 g mascarpone
3 jajka
pół szklanki drobnego cukru
sok z połowy cytryny
skórka otarta z jednej cytryny
2 płaskie  łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka esencji waniliowej

Polewa jagodowo malinowa
 2 szklanki jagód
1 szklanka malin
2 łyżki cukru żelującego

Przepis nie jest włoski. Nazwałam tak sernik, bo sery są włoskie. Jako, że w lodówce miałam tylko niżej wymienione sery, a wycieczka rowerowa dopiero w planach, użyłam tego co było pod ręką. Zamiast mojej propozycji możecie użyć dowolnego sera np. śniadaniowego czy twarożku. Sernik nie jest ciastem wymagającym. Tu nie zdarzy się nieszczęście w postaci zakalca czy opadnięcia. Jeśli jesteście zwolennikami serników kremowych, to pieczcie je w kąpieli wodnej. Ten rodzaj pieczenia zmienia postać rzeczy. Na lepszą.

Zaczynamy od spodu. Ciasta rozdrabniamy w blenderze lub używając worka foliowego i wałka do ciasta. Przesypujemy okruchy do miski, wlewamy roztopione masło i mieszamy z okruchami. Mają wyglądać jak mokry piasek. Wykładamy okruchami dno formy. Pomóżcie sobie szklanką. Przyciskając jej dnem okruchy nie tylko je wyrównacie ale też ubijecie lepiej niż ręką.
Potem wkładamy formę na pół godziny do lodówki.

Włączamy piekarnik. Nastawiamy temperaturę 190 stopni i bierzemy się za ser. Do misy miksera kładziemy oba sery ,cukier i wanilię. Miksujemy kilka sekund, aż wszystko się połączy. Ciągle miksując dodajemy po jednym jajku.  Następnie wlewamy sok z cytryny i skórkę. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną. Wszystko robimy krótko , do połączenia się składników.

Formę wyjmujemy z lodówki i owijamy szczelnie folią aluminiową. W czajniku zagotowujemy wodę i wlewamy ją do blaszki nieco większej niż nasza z ciastem.
Masę serową wlewamy do formy, wyjętej z lodówki i wkładamy do blaszki z wodą. Ostrożnie całą konstrukcję przenosimy o piekarnika. Pieczemy 15 minut i zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy jeszcze godzinę.



Po upieczeniu zostawiamy sernik w piecu aż nie ostygnie. Potem przenosimy na noc do lodówki.
Przed podaniem uzupełniamy go polewą jagodowo malinową (lub truskawkową, wiśniową, porzeczkową…), którą zrobimy tak:

Do rondla sypiemy owoce i dodajemy cukier żelujący. Mieszamy i zostawiamy na kwadrans. Potem zagotowujemy całość i zdejmujemy z pieca. Niech ostygnie. Przykrywamy folią do żywności a na drugi dzień obficie wykładamy na sernik.
Całość dekorujemy bitą śmietaną.



Pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że w najbliższym czasie opowiem wam co wynikło z mojego flirtu ze sportem.
A teraz, panowie, na koń!




Wesołego dnia i smacznego

11 komentarzy:

  1. Dobrze sie ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa:))

      Usuń
  2. Ha...ja wierzę w przeznaczenie i wiem, że każde wydarzenie w naszym życiu jest...już zapisane...choć...mamy na nie wpływ. A więc..Twój rower, Twoja pompka..chyba tak miało być... :))Czekam na relacje z Twojej wycieczki :))

    A sernik cytrynowy-słyszałam, że to "niebo w gębie"...a więc..trzeba zrobić...:)Twoja polewa..będzie ....orzeźwiającym strumykiem w gorący dzień..
    Dziękuję, że mogłam być dzisiaj u Ciebie...
    Pozdrawiam Cię niezwykle serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam, żyję i chcę jeszcze.
      Cieszę się, że tu zaglądasz i dzielisz się swoimi myślami. Pozdrawiam cieplutko:))

      Usuń
  3. Limonko,czy mają być całe jajka ,czy tylko żóltka.Wygląda przesmacznieeeeeeeeeee!!!Muszę piec w kąpieli wodnej?Majka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majeczko, całe jajka i pieczenie jak wolisz. Takie w kąpieli parowej powoduje, że sernik jest kremowy delikatny. Tradycyjnie pieczony jest kremowy i ...delikatny. Ha, ha, ha, Powiem szczerze, że najczęściej piekę w kąpieli wodnej. Wybór należy do ciebie. Powodzenia i pozdrawiam bardzo:))

      Usuń
  4. Mmm jejku ale sernik! No bomba! Kaloryczna ale smakowa też :) Dziś robiłam obiad wg Twojego przepisu, dziękuję Ci za tak pyszne pomysły :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście da się zjeść tylko kawałeczek więc można sobie pozwolić. Dzięki za miłe słowa i pozdrawiam bardzo:))

      Usuń
  5. ładnie udekorowany:)
    Pozdrawiam i dziękuję za dodanie przepisu do Akcji Jagodowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę do was dołączyć i pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń
  6. Piekny sernik! Na upalny dzien w sam raz do kawki!

    OdpowiedzUsuń