środa, 13 listopada 2013

Długie poszukiwania i gęsie żołądki



Ośmielę się powiedzieć, że na południu kraju większość ludzi była lub słyszała o Złotej Gęsi. Po raz pierwszy zabrał mnie tam na obiad mój wujek. Była to typowa knajpka z ceratą na stolikach, obtłuczonymi kubkami i absolutnie najlepszą pod tą szerokością geograficzną gęsiną.
Lata mijały i wiele się zmieniło ale nie poziom gęsich wyrobów w Złotej Gęsi.
Regularnie zaglądaliśmy do niej, jadąc do „domu na końcu”. Żurek i żołądki gęsie za każdym razem smakowały tak samo dobrze. Kogo tam nie spotkaliśmy? Artyści, księża, politycy, dziennikarze. Ilość samochodów przed restauracyjką przekraczała niewielkie możliwości chodnika. Obok 20 letnich skód czy polonezów stały maybachy i jaguary. Pełna demokracja. Żołądki smakowały zarówno tym z listy 100 najbogatszych jak i tym, co o bogactwie czytają jedynie w prasie.
My też byliśmy regularnymi klientami tej siewierskiej knajpki. Mnie nurtowało pytanie jak oni te żołądki przyrządzają. Kiedy w końcu udało mi się gęsie żołądki kupić, rzuciłam się do ich gotowania. Dodawałam cebulę, potem eksperymentowałam z czosnkiem. Kolejnym razem najpierw je obsmażałam, potem dusiłam. Innym razem użyłam sosu sojowego.
I ciągle odczuwałam niedosyt. Nie dość, że moje wersje nie przypominały tych siewierskich, to na dodatek, co było nie do zaakceptowania, były mniej smaczne.
Aż pewnego dnia kupiłam gęś. To był listopad. Gęś nafaszerowałam kaszą a wałeczki tłuszczu, które z niej wyjęłam przed pieczeniem, stopiłam w rondelku. Wyszedł z tego prawie litrowy słoik gęsiego smalcu. W tym smalcu postanowiłam ugotować żołądki. I to okazało się strzałem w dziesiątkę.
Mają rację ci, którzy mówią, że lepsze jest wrogiem dobrego. Do gęsich żołądków nie są potrzebne ani cebula, ani czosnek. Ani tym bardziej sos sojowy. Wystarczy gęsi smalec, sól i grubo zmielony pieprz. Mniej znaczy lepiej.
Dajcie się skusić, tym bardziej, że żołądki gęsie występują sezonowo.




Gęsie żołądki

1 kg gęsich żołądków
3 szklanki gęsiego smalcu
pół szklanki wody
sól
pieprz

No i masz. Co tu powiedzieć? Kupujesz gęsie żołądki, czyścisz je, gotujesz na malutkim ogniu w gęsim smalcu przez jakieś trzy godziny z odrobiną soli. Potem dolewasz wodę i gotujesz jeszcze pół godziny. Sprawdzasz czy są miękkie i wyłączasz piec. Sprawdzasz czy nie trzeba ich dosolić i wykładasz porcje na talerze z odrobiną sosu. Obficie posypujesz świeżo zmielonym pieprzem. Podajesz z chrzanem w miseczce i świeżym chlebem. Jako przegryzka świetnie się sprawdza kiszony ogórek lub korniszon.
Nie mam nic więcej do powiedzenia.



Smacznego

5 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że już wróciłaś:))Jak miło Cię czytać, bo tak smutno było i tęskno. Mam nadzieję, że u CIEBIE wszystko ok. A gęsie żołądki.. hmm.. nie miałam nigdy okazji..Może być dobre:D Pozdrawiam serdecznie !:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty Limonko powinnas zostac twarza kampanii promujacej w Polsce gesine! Podejrzewam, ze akcje znasz: http://www.gesina.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zamiast wody cwiartki kwasnych jabłek, i majeranek, sol i pieprz,

    OdpowiedzUsuń
  4. Smaczne żołądki nabyłem ostatnio od znajomych z fermy. Powiem wam tyle marności nad marnościami a pyszności nad pysznościami :) Oczywiście przekąsiłem ogórkiem małosolnym z Pińczowa, i akurat wtedy połącznie smaków otworzył mi oczy na to danie. Godny polecenia specjał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam popieram Co przejeżdżam co wpadam tak od 20 lat. Żołądki , żurek i chlebek palce lizać nigdzie takiego czegoś dobrego nie jadłem ....

    OdpowiedzUsuń