piątek, 11 października 2013

Rezerwacja na cmentarzu i dwie konfitury: jeżynowa i dyniowa




Wizyty na cmentarzu są pouczające. Lubię tutaj przychodzić ponieważ nigdzie w mieście nie jest tak spokojnie. Kawałek cichej ziemi w środku miejskiego ula. Odwiedzam Dziadków i przy okazji ładuję akumulatory. Nie mam żadnych skłonności do makabry. Nie sypiam w trumnie i nie maluję paznokci na czarno.
Po prostu cmentarna atmosfera mnie uspokaja. Lubię przejść się alejkami i poczytać napisy na nagrobkach. Wiele można się dowiedzieć .
Będąc w obcym miejscu zazwyczaj odwiedzam kościół. Jego historia wiele mówi o okolicy i jej mieszkańcach. I obowiązkowo zaliczam cmentarz. Wiecie, że z wizyty na cmentarzu można odczytać polityczne preferencje mieszkańców. Nie cmentarza, ale miasteczka, wioski, osady, dzielnicy. Pomniczki, pomniki, obeliski stawiane z okazji różnych ważnych wydarzeń czy ku pamięci dają do myślenia.
Niektóre odkrycia wprawiają mnie w pewną zadumę (na przykład błędy ortograficzne) a niektóre szczerze rozśmieszają. Popatrzcie.



Generalnie cmentarze są jak ludzie. Tu też liczy się miejsce w szeregu i to, co masz nas sobie: skromną płytę czy barokowy nagrobek. Tu też obowiązują mody nie tylko na kolor kamienia ale na rodzaj wiechcia w wazonie.
Droga prowadząca na "mój" cmentarz jest obrośnięta jeżynami. Czyli wyprawa na jeżyny jest połączona z wycieczką w przeszłość. Takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Zbieram te jeżyny i myślę nad....i tu się rozczarujecie. Nie „memento mori” zajmuje moją głowę. Tam po drugiej stronie muru panuje niczym nie zmącony spokój. Ale też absolutny brak jakichkolwiek możliwości.
Ja odpłynęłam w kierunku na wskroś materialnym. Kombinuję z czym pożenić jeżyny. Same w sobie są smakowo neutralne. Jedna łyżka malin na garnek jeżyn powoduje, że konfitura nabiera malinowego wyrazu. Jedna brzoskwinia zmienia konfiturę jeżynową w konfiturę brzoskwiniową w kolorze jeżynowym.
Słabą siłę przebicia mają jeżyny. Najlepsze są na surowo. A wino z nich jest absolutną rewelacją.
Ale w tym roku jest ich takie mnóstwo, że nie można wybrzydzać. Zawsze mogę czymś te jeżyny podrasować.
Robimy konfiturę?


konfitura jeżynowa z dodatkiem likieru porzeczkowego

1 kilogram jeżyn
75 g cukru
sok z jednej cytryny
2 kieliszki (1/3 szklanki) cassis czyli likieru porzeczkowego

Obrane jeżyny wrzucamy do garnka o nieprzywierającym dnie. Sypiemy cukier i wlewamy sok z cytryny. Mieszamy i zostawiamy aż jeżyny nie puszczą soku. Stawiamy garnek na nieduży ogień i gotujemy je 15 minut często mieszając.
Ja jestem zwolenniczką smażenia konfitur w dwóch, trzech etapach. Smażę je przez kolejne dwa dni po 15 minut.
W przypadku jeżyn okazało się, że po pół godzinie smażenia, konfitura była gotowa. Jej gęstość była idealna, więc nie zostało mi nic innego, tylko dodać do niej likieru, zamieszać i na gorąco zapakować do słoików. Potem mocno zakręcić i postawić słoiki na głowie a właściwie na nakrętce.


Aby temat konfitur zamknąć opowiem wam jeszcze o niesamowitej konfiturze z dyni i brzoskwiń. To moja pierwsza konfitura dyniowa. Tak mi się podoba jej kolor, że na pewno w przyszłości jeszcze pokombinuję z dynią. Każdy dodatek do niej sprawia niespodziankę czy to brzoskwinia, czy wanilia, czy cynamon, czy marchewka. Ta ostatnia wydaje mi się najbardziej niesamowita. Wszystko przede mną. Na razie smażę dynię z brzoskwinią.



konfitura brzoskwiniowo dyniowa z wanilią

1 kilogram dyni
pół szklanki wody
4 brzoskwinie
75 dkg cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej (niekoniecznie)

Obieramy dynię i po usunięciu pestek, kroimy ją na kawałki. Kładziemy ją do rondla i wlewamy pół szklanki wody. Kiedy się zagotuje, wsypujemy cukier. Gotujemy dynie na niewielkim ogniu aż zmięknie. Wtedy dodajemy brzoskwinie obrane ze skórki i pokrojone w ćwiartki. Smażymy dynię z brzoskwinią jak konfiturę jeżynową. W tym przypadku potrwa to dłużej. Moja smażyła się dwa dni.
Na koniec, po zdjęciu konfitury z ognia dodajemy wanilię. Na gorąco zamykamy w słoikach i odwracamy do góry dnem.
Już sobie wyobrażam placek z taką konfiturą i kremem waniliowym.




Smacznego i pysznego smażenia

9 komentarzy:

  1. ;)))Cmentarz,a wlasciwie to co tam jest napisane zostawie bez komentarza, ale zgodze sie to miejsce do zadumy...i reflekcji.Konfitura, apetyczna, wspanialy jesienny kolor..pozdrawiam cie jesiennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zajete" jest takie zyciowe. Cmentarz troszke jak sala koncertowa ;) Dyniowa konfitura to dla mnie zaskoczenie, a jezyny... ach jezyny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc nie bardzo widzę tu błąd ortograficzny.
    Za to na Twoim blogu znalazłam kilka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, Limonce nie o ten nagrobek chodzi, wiem bo widzialam.

      A jesli chodzi o bledy ortograficzne, to moze pomozesz Limonce i pokazesz gdziez to te bledy znalazles? W koncu od tego sa zyczliwi czytelnicy.

      Usuń
    2. Cóż, nikt nie jest doskonały:)

      Usuń
    3. Pani Anonim przydałyby się lekcje z czytania ze zrozumieniem. ;)

      Usuń
  4. Hmm... Przezorny zawsze ubezpieczony, jakby powiedział Tatuś...
    A konfitury wspaniałe :) Ja jeżyny lubię, i na ich nadmiar z pewnością bym nie narzekała :)

    OdpowiedzUsuń