środa, 18 stycznia 2012

Cynamon jest dobry na wszystko - bułeczki cynamonowe



Lepiej być zapobiegliwym niż zaskoczonym. Ranek był schizofreniczny. Zanim jeszcze zdążyłam się na dobre obudzić, MMŻ już przytargał spakowaną torbę i zasiadł do śniadania.
Moje leniwe ja zaprotestowało i powędrowało z powrotem  pod kołdrę, a drugie, to bardziej obowiązkowe zabrało się do robienia kawy. Spotkały się dopiero przy myciu zębów.
Jak można o tak nieprzyzwoitej porze być tak przytomnym? No, ale skoro w planach jest pokonanie połowy Europy, to chyba można. O ósmej MMŻ był już w drodze do zdobywania świata a w domu zapanował ponownie senny poranny spokój. Iść spać? Ubrać czapkę i szalik i powalczyć ze śniegiem?  A może spakować świecidełka do pudeł, bo drzewko nam się sypie?

Musiałam spojrzeć sobie głęboko w oczy i zapytać samą siebie czy to już jest ta pora, kiedy wiem co robię. Na razie łopaty do ręki nie wezmę, bo oprę się o nią i śnieg mnie przysypie. Żadne łamańce intelektualne również nie wchodziły w grę, bo nawet mój kot jest rankiem bystrzejszy ode mnie. Niektóre poranki są takie, że  cała nadzieja w działaniach powtarzalnych. Wstajesz, idziesz do łazienki, myjesz się, czeszesz, ubierasz. Aż nagle okazuje się, że stoisz przed otwartą lodówką i szukasz w niej skarpetki do pary. Po prostu ruszają się ręce, chodzą nogi, a głowa została na innym piętrze.
Kawa dobrze robi na taką nieprzytomność. A jeszcze lepiej herbata z mlekiem. I śniadanie.A jeśli po śniadaniu jestem w stanie sobie przypomnieć co jadłam, to znaczy, że odzyskuję władzę nad sobą. Choć powiem wam szczerze, że troszkę oszukuję samą siebie. Najczęściej jem na śniadanie to samo, więc niebezpieczeństwo pomyłki jest znikome.
Dziś udało mi się oprzytomnieć i zaplanować dzień w miarę rozsądnie.
Na dworze zima się rozpanoszyła na dobre i aż  z wrażenia upiekłam cynamonowe bułeczki. Podobno zapachy są najlepszymi przekaźnikami wspomnień. Nie na darmo supermarkety mają swoje piekarnie. Chleb to zapachowa gwarancja dobrych myśli. Ciepłe, cynamonowe bułeczki są nawet lepsze. Czekam dziś na przyszłego inżyniera, który przyjdzie zmęczony i zziębnięty, więc bułeczki i gorąca czekolada będą akurat. Kiedyś znalazłam prosty przepis u Nigelli Lawson i okazał się idealny.


bułeczki cynamonowe: (około 12 sztuk)

2 szklanki mąki
pół szklanki mleka (letniego)
3 łyżki cukru
1 jajko
ćwierć kostki masła (stopionego i wystudzonego)
1 łyżeczka suchych drożdży
6 strączków zielonego kardamonu (wyłuskanych i zmiażdżonych)
szczypta soli

nadzienie cynamonowe:

ćwierć kostki masła
pół szklanki brązowego cukru (dodałam jeszcze 1 łyżkę ciemnego cukru muscavado)
minimum jedna łyżka cynamonu
jajko do posmarowania
Wszystkie części nadzienia rozpuścić w rondelku i wystudzić.

Zaczniemy od wymieszania suchych składników. Pamiętajcie o przesianiu mąki przez sito.
Do garnuszka, w którym podgrzewaliśmy mleko wbijamy jajko i rozmącamy je. Mleko z jajkiem wlewamy do misy z suchymi składnikami i albo mieszamy osobiście, albo powierzamy to maszynie. Po pięciu minutach powinniśmy mieć gładkie ciasto. Teraz kolej na połączenie go ze stopionym masłem. Jeśli robicie to pierwszy raz, nie wpadajcie w panikę. Ja za pierwszym razem byłam pewna, że wszystko zepsułam. Ciasto w misie ślizgało się niczym Katerina Witt na lodowisku. Już byłam na skraju załamania nerwowego, kiedy okazało się, że ciasto tak się tylko z masłem droczyło. Po chwili wpijało masło jak gąbka. A po kolejnych pięciu minutach w misie miałam piękną lśniącą kulę ciasta. Wasze będzie wygładało tak samo. Przykryjcie je folią i zostawcie w spokoju na 1-2 godziny. Kiedy zrobi się go dwa razy więcej, to znaczy, że jest gotowe do dalszej współpracy.
Wyjmujemy ciasto na blat i rozwałkowujemy delikatnie na prostokąt. Taki o wymiarach mniej więcej 30 cm na 40 cm. Rozsmarowujemy na cieście nadzienie i zwijamy w roladę, zaczynając od dłuższego brzegu. Potem roladę kroimy na plasterki. To, jakie będą szerokie zależy od was. Plastry kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i smarujemy każdą bułeczkę rozmąconym jajkiem. Odkładamy na pół godziny. W tym czasie rozgrzewamy piec do 180'.
Pieczemy cynamonki 10-15 minut.
Zapach, który w tym czasie rozchodzi się po domu jest tak błogi, że siadam w miękkim fotelu i plany podboju świata zostawiam na jutro.



Smacznego

2 komentarze:

  1. Przyszły inżynier już pożarł połowę bułeczek przekazanych mu wczoraj. Są PRZEPYSZNE i dobrze się je przeżuwa do nauki ^^

    OdpowiedzUsuń