piątek, 3 maja 2013

Wiosenne ciasto z pianką bazyliową i malinową




Mój rok dzieli się na dwie pory: zimową i letnią. Zimowa jest miejska a letnia wiejska.  Czym różnią się od siebie? Wszystkim.
Co lubię w porze letniej? Głupie pytanie. Wszyscy wiemy co lubimy  latem. Słońce, ciepło, kwiaty, lekkie sukienki, wyjazdy na urlop, truskawki, długie dni, ciepłe noce….
A ja najbardziej lubię zapach prania. Takiego rozwieszonego w sadzie. Schnącego na wietrze. Uwielbiam brud za paznokciami i tabliczki z nazwami roślin, stojące na grządkach jak żołnierzyki. 
Nie mogę się doczekać pierwszego wyjazdu na targ po sadzonki pomidorów i kwiaty. Kocham ten moment niepewności czy z ziarenek, pieczołowicie posadzonych z końcem kwietnia, wyrośnie w tym roku bób i groszek cukrowy. I za nic nie oddałabym radości, kiedy pierwsze poskręcane listeczki nareszcie wyłonią się z ziemi. Lubię oczekiwanie na pierwszą nagrzaną słońcem truskawkę i zapach poziomek pod lasem. Nawet gniazdo szerszeni w sąsiedztwie mi nie przeszkadza. Dzięki niemu nie mamy komarów i os.
I ciszę. Ciszę celebruję jak wyznawca. Takiej, jak rankiem na tarasie, nie ma nigdzie. To taka cisza i nie cisza. Są ptaki, jest wiatr, są bąki i trzmiele. Nie ma samochodów, ludzi, cywilizacji.
Za to wszystko kocham porę letnią, wiejską. Kiedy muszę odwiedzić miasto,  czuję się jak Alicja po drugiej stronie lustra.
Jadę rano, załatwiam sprawy i czym prędzej uciekam od świateł, hałasu, tłumów, marketów i sąsiadów. Wracam i po pięciu minutach jestem pewna, że wróciłam na swoje miejsce. Trwam w tym błogostanie do jesieni a potem zaczyna się odliczanie dni do następnej wiosny.
Błogostan wkradł się też do kuchni. Wiosna szaleje, więc ciasto jest w wiosennych kolorach. I smak ma też wiosenny. Zapraszam do ogródka.



Ciasto z pianką bazyliową i malinową

pianka:
1 galaretka malinowa
1 galaretka agrestowa
2 białka
pół litra wody
kilka liści bazylii
garść malin (mrożonych) lub konfitura malinowa

Ciasto:
2 jajka
2 łyżki cukru pudru
2 łyżki mąki pszennej
 1 łyżka kakao

ponadto:
pół opakowania serka kremowego
1 łyżka cukru pudru

200 ml kremówki
1 łyżka cukru pudru

Jak zwykle zaczynamy od zrobienia ciasta. Dzielimy jajka na żółtka i białka. Ubijamy białka na pianę. Dosypujemy po łyżce cukier puder i dalej ubijamy. W następnej kolejności dodajemy po żółtku i ciągle ubijamy. Wyłączamy mikser i wsypujemy mąkę połączoną z kakao. Delikatnie łączymy z masą jajeczną.
Formę wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy biszkopt 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Zostawiamy ciasto w piekarniku do wystygnięcia.

Zajmujemy się galaretkami.
Gotujemy szklankę wrzątku. Wsypujemy do niego zieloną galaretkę. To samo robimy z galaretką malinową. Studzimy galaretki i wkładamy do lodówki.
Nie pozwólcie galaretkom zastygnąć całkowicie, bo nie połączycie ich z pianą z białek. Galaretka musi być na etapie przejściowym ze stanu ciekłego w stały. Na wszelki wypadek ubijcie białka na sztywno, żeby w odpowiednim momencie ich użyć. 
Do zielonej galaretki potrzebujemy kilku liści bazylii. Robimy bazyliowe pesto. W mikserze miksujemy liście jak najdrobniej i łączymy z zieloną galaretką.
Do malinowej galaretki dodajemy łyżkę rozgniecionych malin lub konfiturę malinową. Dzielimy białka na dwie części i łączymy z tężejącymi galaretkami. Jedną część białka mieszamy z zieloną, a drugą część z malinową. Miksujemy dokładnie.
Na biszkopcie rozsmarowujemy serek kremowy połączony z łyżką cukru pudru. Będzie działał jak klej łączący ciasto z pianką. Na warstwie serka rozsmarowujemy zieloną piankę. Na nią łyżką wykładamy piankę malinową.
Zostawiamy w lodówce na kilka godzin. Przed podaniem ubijamy śmietanę z cukrem pudrem i smarujemy nią  gotowe ciasto.
W moim zamyśle pianka zielona miała być zdecydowanie zielona, ale wyszło jak wyszło. Bazylia była delikatna w kolorze a barwniki zostawiłam daleko. Na szczęście nikomu to kolorystyczne  niedociągnięcie nie przeszkadzało.





Ciasto jest lekkie, bardzo wiosenne. W końcu trzeba poważnie podejść do przymierzenia kostiumu kąpielowego. Takie ciasto świetnie uspokaja wyrzuty sumienia.
I tym optymistycznym akcentem macham do was i życzę smacznego

13 komentarzy:

  1. bardzo fajnie wygląda; i ciekawe smaki

    OdpowiedzUsuń
  2. bazyliowa warstwa mnie niesamowicie intryguje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I smakuje intrygująco. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Cudowny opis...który otwiera Twój świat.cudo...ciasto wydaje się b.intrygujace...ciekawe i b.smakowite

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo wiosenne. I smakuje... no właśnie... intrygująco:))

      Usuń
  4. Jakie lekkie i piankowe - prawdziwie wiosenne ;) Pozdrawiam, gingerbreath.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe połączenie smaków, skusiłabym się na kawałek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na porcję:))I pozdrawiam bardzo

      Usuń
  6. Ciasto wygląda bardzo apetycznie i bardzo wiosennie :}

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne, Limonko Ty to masz głowę do takich arcydzieł. W życiu bym na to nie wpadła, ale wyobraźnią czuję, że to musi być pyszne! Super, zapisuję przepis!

    OdpowiedzUsuń