wtorek, 7 lutego 2012

Ryba, kiszone cytryny i co z tego wynikło.



Wdech, wydech. Wdech, wydech. W ciągu ostatnich dwóch tygodni powtarzałam to sobie przynajmniej raz dziennie. Ty się, Kobieto, nie ekscytuj. Poczekaj. To tylko czternaście dni. Cierpliwość jest w niektórych przypadkach towarem deficytowym. Niestety, pewne procesy muszą się odbywać w swoim tempie. Moje niecierpliwe dreptanie, podglądanie, wstrząsanie nic nie zmieniły. Dwa tygodnie to dwa tygodnie i kropka.
Czego tak z utęsknieniem oczekiwałam? Kiszonych cytryn. Wsadziłam do słoja dziewięć (tyle się zmieściło) pięknych okazów i już oczami wyobraźni widziałam tę kuchenną żonglerkę z ich udziałem.
Dziś nadszedł moment próby. Ile ja miałam pomysłów w ciągu ich dojrzewania w słoju! Zrobiłam sobie prywatny ranking potraw. Po burzliwej dyskusji z samą sobą padło na rybę. Przepis jest inspirowany kuchnią marokańską (jakże by inaczej). Dużo w niej dzisiejszej głównej bohaterki i kopru włoskiego.

ryba w sosie z kiszonych cytryn 
(dla dwóch osób)

płat dorsza ze skórą (bez ości i łusek), lub innej białej ryby
1 łyżeczka przyprawy ras-el-hanout
pół łyżeczki kopru włoskiego, zmielonego
starta skórka z jednej cytryny

Oczyszczoną, umytą i osuszoną rybę smarujemy mieszanką przypraw i odstawiamy na godzinę. Jeśli zrobimy to wieczorem dnia poprzedniego, to tym lepiej dla ryby.

Rozgrzewamy piekarnik do 180'

3 duże cebule, pokrojone w piórka
pół łyżeczki kopru włoskiego, w całości
1 kiszona cytryna, pokrojona w kosteczkę
oliwa, pieprz

Rozgrzewamy na patelni oliwę i wsypujemy koper. Kiedy zapachnie w kuchni przyprawą, dodajemy cebulę i lekko ją przysmażamy. Przekładamy do żaroodpornego naczynia i posypujemy pokrojoną cytryną.

Na patelni znów rozgrzewamy oliwę i kładziemy na niej płaty ryby, skórką do dołu. Smażymy aż będą chrupkie i przewracamy rybę. Smażymy jeszcze minutę i przekładamy na podsmażoną cebulę z cytryną i koprem.



sos cytrynowy

1 łyżka masła
1 łyżka miodu
pół kiszonej cytryny
pół łyżeczki mielonego kopru włoskiego
1 szklanka kremówki
pieprz

Topimy masło w rondelku i dodajemy miód, pokrojoną cytrynę i koper. Gotujemy przez chwilkę i wlewamy kremówkę. Po trzech minutach sos jest gotowy. Trzeba go tylko zmiksować i dodać do niego świeżo zmielony pieprz.

Połową sosu polewamy rybę, czekającą w naczyniu do zapiekania. Wstawiamy ją do piekarnika na 20 minut.
Po wyjęciu ryby z pieca, a przed podaniem na stół, polewamy całość resztą sosu.



Zauważcie, że w całym przepisie nie ma najmniejszej wzmianki o soli. Absolutnie jej nie potrzebujemy. Kiszone cytryny radzą sobie bez niej.

MMŻ stwierdził, że możemy to danie wpisać do naszej domowej kuchni. Jest intrygujące w smaku, lekko wytrawne i bardzo cytrynowe. I nie mam na myśli tylko kwaśności ale przede wszystkim aromat.
Jeśli boicie się gorzkości cytrynowego albedo, to mogę was uspokoić. Nie pozostało po nim śladu. Chemia nigdy  nie była moją mocną stroną, ale fachowcy na pewno znaleźli by wytłumaczenie tego zjawiska.

Do dania rybnego zrobiłam szybką sałatkę ziemniaczaną

kilka ziemniaków ugotowanych w mundurkach
pół szklanki jogurtu greckiego
2 łyżki kwaśnej śmietany
3 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę)
kilka liści mięty (nie miałam ani świeżej ani suszonej, ale miałam herbatę miętową, więc jej użyłam)
1 łyżeczka zmielonej kolendry
sól, pieprz
pieprz

Mieszamy ze sobą składniki sosu.
Ugotowane ziemniaki obieramy, kroimy i jeszcze ciepłe mieszamy z sosem. Dekorujemy miętą (kategorycznie nie torebką miętową) lub listkiem kolendry.
Okazało się, że sałatka bardzo dobrze skomponowała się cytrynową rybą.



Czasem warto poczekać. Ciekawe jak zagospodaruję pozostałe siedem cytryn?
A jeśli jesteście ciekawi przepisu na kiszone cytryny, to zajrzyjcie tu jutro.

Dzień był długi i ciekawy. Odkryłam nowe smaki a wieczór spędziłam muzycznie. Było bosko.
Życzę spokojnej nocy i jak zwykle smacznego

Ten wpis bierze udział w akcji http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/ii-festiwal-kuchni-arabskiej

7 komentarzy:

  1. Juz chcialam pytac jak sie kisi cytryny, ale doczytalam do konca! Cierpliwosc jest najwazniejsza. Jestem ciekawa jak takie kiszone cytryny smakuja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tylko ciekawi jedna rzecz. Mianowicie w przepisie na kiszone cytryny jest ogromna ilość soli. Przy kiszeniu naszych przetworów, typu ogórki czy kapusta, proporcje soli to mniej więcej łyżka stołowa na kilogram/litr zalewy.
    A tu na 9 cytryn plus 4 wyciśnięte, szklanka soli?
    To sama solanka chyba wyjdzie, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Mnie ta ilość soli też przeraziła. Ale przepis to przepis. Solanki nie konsumuję a to co sól zrobiła z cytrynami do mistrzostwo świata. Cytryny są słone ale i kwaśne. A przede wszystkim bardzo aromatyczne. Do jedzenia w pojedynkę raczej nie polecam, za to jako dodatek - rewelacja. Tylko trzeba pamiętać o umiarkowanym soleniu potrawy, do której używamy cytryn. Ryby w tym przepisie w ogóle nie soliłam. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No nic, zakisiłem :)
      Zobaczymy, co wyjdzie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Będzie dobrze. Moje stoją sobie grzecznie na półce i powoli ich ubywa. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Minęły 2 tygodnie...
    Z wielkim zaciekawieniem zajrzałem do słoja i głęboko zaciągnąłem się aromatem.
    Piękny. Dojrzały. Cytrynowy, ale inny, niż z samej cytryny.
    Wyciągnąłem jedną ćwiartkę i spróbowałem.
    Limonka, rozumiem Twój zachwyt. Powstała kompozycja smaków i aromatów jest bajecznie cudowna. Nawet trudno opisać aromat takiej solonej cytryny. Rewelacyjny jest również posmak pozostający już po zjedzeniu. Naprawdę, rewelacja.
    Słone jest mocno, ale nieprzesadnie - tu miałaś rację.
    Natomiast jest jeden minus - jednak jest gorzkie. Może to wina cytryn, bo miałem takie z grubą skórką i dużą ilością białej gąbki, która nadaje gorycz. Idzie przeżyć, ale jest to jednak zgrzyt w idealnej całości.

    Niemniej, kiszone cytryny z pewnością zagoszczą w mojej kuchni. I nie tylko w daniach kuchni arabskiej, bo ten aromat skomponuje się w inspiracjach innymi kuchniami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję udanych eksperymentów. Niestety, biała skórka może być sprawcą gorzkości. Ale i tak warto zaszaleć. Dodanie drobno pokrojonej skórki do sosu sałatkowego jest absolutnym hitem. Polecam I pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń