piątek, 3 lipca 2015

Kluczowe słowo "woda" i kruche ciasto na oliwie z kremem kokosowym i truskawkami w żelu



Ani słowa o upałach. Bardzo współczuję mieszkańcom Wrocławia bo oni dziś nie będą mieli lekko. I jutro, i pojutrze chyba też.
Cała reszta narodu musi sobie radzić jak umie. Basen, kąpielisko, jeziorko, morze, a w ostateczności prysznic lub fontanna.
Gorzej jeśli w kranie sucho.
Z węża w ogrodzie woda nie leci tylko pełznie. Wąż ma pod górkę i to pewnie też nie ułatwia sprawy. A pomidorki i ogórki pić muszą.
Uzbrojona w cierpliwość i kapelusz poszłam sączyć wodę do beczki. Na wieczór będzie jak znalazł. Pomidorki się ucieszą. Nie tylko pomidorki.
Rano obserwuję całe stada ptaszków, przepychających się nad beczką. Położyłam w poprzek deskę i mam teraz pewność, że żaden nieostrożny skrzydlaty nie utonie.
Pamiętajcie, żeby w te upały wystawić pojemnik z wodą. Ale pamiętajcie też, żeby ptaki miały na co się wspiąć w przypadku wypadku. Krawędzie beczek czy garnków potrafią być dla nich pułapką.
Powoli na wieś naszą zjeżdżają miastowi. Wszyscy się śpieszą. I ci w samochodach, i ci na rowerach, i ci na quadach, i ci pieszo. Po co? Przecież weekend się zaczął.
Wszyscy, bez wyjątku są w naszym zakątku zabłąkani. Nasza droga prowadzi donikąd. A turyści pędzą i pędzą by po 30 metrach dowiedzieć się, że dalej to już tylko ekstrema. Wracają potem jak niepyszni, bo przecież nawet dzień dobry nie powiedzą. Co bardziej zdesperowani robią zwrot w prawo i brną w chaszcze. Krzyż im na drogę i mur z tarniny.
Ludzie dziwni są. Nieuprzejmi, naburmuszeni. A przecież jest weekend, świeci słońce, ptaszęta śpiewają, problemy greckie ich nie dotyczą. Może oni wszyscy z miasta bez wody przyjechali i błądzą w poszukiwaniu studni?
Niektórzy rozłożą grille na polanach i jutro rano w trawie oprócz rosy będą błyszczały puste butelki i folia aluminiowa.
Oj, marudzę. Czas spojrzeć na świat nieco przychylniej. Dla mnie też zaczął się weekend, słońce świeci, ptaszki śpiewają. No i mam wodę. Może nieco ciurkającą i leniwą, ale mam.

Na grządkach reszta truskawek jest słodka jak miód i z żalem godzę się z faktem, że ich czas minął.
Na pożegnanie błysną jeszcze w ostatniej tarcie i ustąpią miejsca wiśniom i porzeczkom.



Tarta z kokosowym kremem i truskawkami w żelu
dla formy o średnicy 25 cm

kruche ciasto z oliwą

75 ml oliwy extra vergin
350 g mąki
150 g cukru
3 jajka
pół łyżeczki proszku do pieczenia
skórka z jednej cytryny

Wszystko razem zagniatamy w zgrabną kulę. Potem rozwałkowujemy i wykładamy formę do tart. Nie musimy ciasta schładzać jak w przypadku tart z użyciem zimnego masła.
Formę z ciastem wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut.
Upieczoną tartę zostawiamy do wystygnięcia.

Krem kokosowy

1 puszka mleczka kokosowego
250 g mascarpone
2 łyżki likieru Malibu
3 łyżki drobnego cukru
Wszystkie składniki kremu muszą być schłodzone.
Ubijamy mascarpone z cukrem i dodajemy śmietankę kokosową*.
Ubijamy jeszcze chwilkę i dolewamy Malibu

*Kiedy otworzymy puszkę mleczka, wyjmujemy tylko gęstą warstwę. To co płynne używamy np. do drinka. 

Wykładamy krem na tartę i wkładamy do lodówki.

Truskawki w żelu

miseczka truskawek (chyba więcej niż pół kilograma)
3 łyżki cukru
pół opakowania żelfixu 3:1
Umyte truskawki zasypujemy cukrem i żelfixem. Zostawiamy na 10 minut po czym delikatnie zagotowujemy. Tylko zagotowujemy, nie gotujemy. Chcemy, żeby truskawki wyglądały jak truskawki a nie jak miazga.
Studzimy lekko truskawki i nie całkiem zimne wykładamy na krem kokosowy.
Znów wkładamy ciasto do lodówki na godzinkę.




Pycha nie tylko na upalną sobotę.
Smacznego i kranów pełnych wody



7 komentarzy:

  1. jejku... musi być pyszne!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obledna tarta, super, ale bym zjadla, uwielbiam truskawki!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tarta wyglada pychotnie. I na upaly w sam raz! I nie czestuj zagubionych miastowych Limonko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zagubieni miastowi przemykają jak cienie. A cienie nie jedzą truskawek:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealna tarta na pożegnanie sezonu :)
    Choć sama mam miejski rodowód, zdecydowanie się wśród tych naburmuszonych miastowych nie odnajduję, czy upały, czy mróz.

    OdpowiedzUsuń