poniedziałek, 12 grudnia 2011

Kurczak w sosie śmietanowo truflowym czyli czego nie lubią koty


Koty charakteryzują się tym, że nas mają. To nie my mamy koty. Wręcz odwrotnie. Mnie mają dwa przedstawiciele kudłatego gatunku. Każde jest inne, chadza własnymi drogami, ale w sferze podporządkowania sobie mnie, tworzy zgrany tandem.
Czy ktoś kiedyś widział dobrze wychowanego kota? Co tam" dobrze". Po prostu wychowanego. No, właśnie. A i tak je kochamy. Za co? Że takie niezależne?  Kto by je miział na każde zwołanie? A więc jednak zależne. Że takie śliczne i puchate? Acha. Tylko te pazurki.  Jednak, kto ma kota, ten sobie domu bez niego nie wyobraża. Nasze pieszczochy dostarczają nam nieustającej radości. I włosów. Już przestałam zwracać uwagę na sierść w najmniej spodziewanych miejscach. Kanapa- z włosami, talerze- również, szkła kontaktowe - jak najbardziej, ręczniki - niestety. Czy jest na to jakaś rada? Taka sama jak w przypadku kreta na wypieszczonym trawniku. Czyli robisz sobie drinka i godzisz się z losem. Na kocie włosy nie ma rady. Kiedyś miałam jeszcze nadzieję, że problem występuje sezonowo. U mnie niestety, sezon trwa 12 miesięcy. Najmniej przejmują sią sami zainteresowani. Jeśli zbyt dramatycznie nie gonię za nimi ze szczotką, to mają swoje owłosienie w nosie (i wszędzie indziej). Ale nie tylko fruwające kłaki wybaczamy naszym Futerkom. Nasza Kota jest recydywistką w dziedzinie kradzieży. Najśmieszniejsze jest to, że zabiera porcję mięsa, przeznaczoną dla niej. I tak co wieczór. Pan Kot ma w zwyczaju rzucać się pod nogi wychodzących na zewnątrz. Robi za Rejtana. Ty ubierasz buty, łapiesz klamkę, a tu myk, przed tobą, na pleckach leży pluszak. A skąd one wiedzą, że szykuje się podróż? Przysięgam, że nic na to nie wskazuje, bo całe przygotownia odbywają się dzień wcześniej. A one i tak rano znikają jak kamfora i szukanie ich to zabawa w kocie podchody. Ja cię szukam, a ty uciekasz. A jak efektywnie potrafią wykorzystywać słońce i puste pudełka. Każdy centymetr słońca na podłodze jest natychmiast w całości zaanektowany przez płasko przytulony brzuszek Citki. A Lolo? Nie ma takiego pudełka, którego by nie zaliczył. Wiedząc, że waży siedem kilo, wyobraźcie go sobie wciskającego się do pudełka po herbacie. Ale i tak najlepsza jest walizka. A jeśli jeszcze są w niej rzeczy, tym lepiej. Worek foliowy, też się nadaje.
Jedną rzecz nasze koty mają wspólną. Razem oprotestowują zamknięte drzwi. I nieważne czy to drzwi do łazienki, czy lodówki. Przeznaczeniem drzwi jest być otwartymi. Przynajmniej w ich mniemaniu.
Jak to się ma do jedzenia? Wcale się nie ma.  Koty mamy fajne, to chciałam wam o nich opowiedzieć.
O jedzeniu będzie teraz. I to wcale nie kocim.
Chociaż, podejrzewam, że kawałek piersi z kurczaka jest całkiem odpowiednim i nie do pogardzenia smakołykiem. Wyciągam mięso z lodówki. Wyjmuję deskę z szuflady, żeby pokroić filety i tu jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki pod nogami mam dwie patrzące wyczekująco pary oczu. I coraz bardziej ponaglające dzwięki słyszę. Nie ma szans, żeby się ich pozbyć. Żeby spokojnie zająć się obiadem, najpierw trzeba dać okup. Potem staranne mycie, rozkoszne przeciąganie i można sobie uciąć jakże zasłużoną drzemkę. Oczywiście do czasu, aż znów nie otworzy się lodówka.
Ja mogę w spokoju wykorzystać czas na zrobienie obiadu. Szybciutko, bo czekają pierniki do upieczenia. Dziś to one są priorytetem. Obiad, więc, będzie z gatunku sprytnych czyli:

kurczak w sosie śmietanowo truflowym

Najważniejsze co będzie wam potrzebne, oprócz filetów z kurczaka oczywiście, to oliwa truflowa. Można ją kupić w większości supermarketów. Jest dość droga, ale zapewniam was, że ta inwestycja będzie wam służyć długie miesiące. Oliwy truflowej używa sie na krople, a efekt jej zastosowania jest oszałamiający.

Oto przepis
(dla dwóch osób):

2 filety z kurczaka
łyżka mąki
200 ml śmietany kremówki
2 łyżki oliwy truflowej
20 dkg pieczarek
oliwa do smażenia
sól, pieprz
Myjemy mięso i osuszamy ręcznikiem. Kroimy filety wzdłuż. Powstaną z każdej piersi dwa płaty wielkości wyprostowanej dłoni. Solimy delikatnie i odkładamy na bok. Zajmiemy sie pieczarkami. Po ich umyciu, kroimy je na plasterki. Rozgrzewamy na patelni oliwę i smażymy pieczarki aż cała woda odparuje. Solimy je i mieszamy. Wlewamy do grzybów kremówkę i znów mieszamy. Spróbujmy sosu na łyżce. Jeśli trzeba go dosolić, zróbcie to teraz. Zagotowujemy sos i zdejmujemy z ognia. Wlewamy parę kropel oliwy truflowej.
Wracamy do naszych filetów.
Na drugiej patelni rozgrzewamy oliwę. Na talerz wsypujemy łyżkę mąki pszennej i obtaczamy kurczaka z obu stron. Strzepujemy nadmiar mąki i przekładamy filety na gorącą patelnię. Smażymy krótko, żeby się nie przybrązowiły. Nie muszą być zupełnie upieczone, ponieważ czeka je jeszcze sesja gotowania w sosie.
Z patelni podsmażone mięso wędruje do rondla z sosem śmietanowo truflowym. Włączamy palnik i zagotowujemy krótko całość. Dajcie filetom około minuty. Tyle wystarczy, by nabrały miękkości i kruchości, a mąka, w której je panierowaliście zagęści sos. Wyłączamy piec, delikatnie obracamy filety w sosie i na górę lejemy łyżkę oliwy truflowej. Przykrywamy pokrywką i dajemy im chwilę spokoju, żeby aromaty dotarły do każdego zakątka.
Po podaniu tego dania na stół, stwierdzicie, że sami sobie przyznajecie gwiazdkę Michelin'a. I muszę powiedzieć, że zupełnie zasłużenie.



Koty w międzyczasie zdążyły się przewrócić na drugi boczek i zapachy z kuchni zupełnie je nie wzruszają.
Możemy w spokoju nacieszyć się zawartością talerza.


Smacznego

3 komentarze:

  1. Co prawda to prawda, a o kotach wszystko prawda. Najbardziej prawdziwe jest to, ze kto raz mial kota domu sobie bez niego nie wyobraza. Ja pragnienie kota mam tak silne jak pragnienie masla orzechowego od czasu do czasu. Wtedy kradlabym koty z podworka i tylko resztki zdrowego rozsadku powoduja, ze jeszcze do domu w Londku nic nie przynioslam.

    (kurczak mniam!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zdjęciu wyglądają niemal groźnie :D
    Kurczak pycha. Jak zdobędę oliwę truflową to na pewno zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Absolutnie podzielam Twoją miłość do oliwy truflowej. Ja swoją robię sama. http://kuchennawyspasmakow.blogspot.com/2011/09/oliwa-truflowa.html
    A z naszym kotkiem to już nie jest tak sielankowo.
    http://kuchennawyspasmakow.blogspot.com/2012/09/trudna-miosc-i-mysz-wieprzowa-z.html
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń