Wczorajsza zabawa marchewkowa spowodowana była moją euforią jesienną. Taki stan ma to do siebie, że równie nagle jak się pojawia, tak nagle mija. Na szczęście zarówno mój stan uniesienia, jak i piękna pogoda ciągle dobrze się mają. Mnie zaś wydaje się, że w tym stanie ducha mogłabym się zmierzyć nawet z kaczką po pekińsku. Na razie, jednak, trzeba wziąć w karby niezdyscyplinowane emocje. Plan, trzeba mieć plan. A mój plan zaczął się realizować już wczoraj. Pora wrócić do dnia wczorajszego. Albo inaczej, wprowadzić wczoraj do dzisiaj. Wiemy już jak poradzić sobie z marchewką. Czas na resztę dania.
Jako pierwszy zrobimy kuskus:
1 szklanka kuskusu
około 1,5 szklanki wrzątku lub gorącego bulionu
szczyptę kuminu mielonego
szczyptę kolendry mielonej
szczyptę chili
1 łyżeczkę czewonej mielonej słodkiej papryki
sól, pieprz
2 łyżki oliwy
mięta i natka pietruszki
Wsypujemy do sporej miski szklankę kaszki i zalewamy wrzątkiem lub bulionem. Płynu musi być na palec więcej niż kuskusu, bo ten jest bardzo łapczywy. Wciągnie wodę jak gąbka. Miskę przykrywamy i na razie o niej zapominamy. Po mniej wiecej pół godzinie możemy dokończyć kuskusowe dzieło. Jako, że w tażinie i marchewce czeka nas feeria smaków, do kuskusu podejdziemy wstrzemięźliwie. Najpierw naruszamy jego spokój widelcem. Czyli grzebiemy w nim delikatnie, żeby porozdzielały się ziarenka. Potem dodajemy wszystkie przyprawy i znów mieszamy. Na koniec, dosypujemy natkę pietruszki i posiekaną miętę. Gotowe.
No i w końcu czas wziąć się za tażin. Oto co nam będzie potrzebne:
3 udka z kurczaka
1 spora cebula pokrojona w kostkę
3 ząbki czosnku, pokrojone
marynata:
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonego kuminu
pół łyżeczki mielonej kolendry
pół łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka imbiru w proszku
2 łyżeczki słodkiej papryki
pół łyżeczki chili
3 łyżki oleju
pół szklanki bulonu
szklanka pomidorów z puszki
garść rodzynków
garść płatków migdałowych
1 laska cynamonu
2 łyżki miodu
sól, pieprz
Żeby zacząć musimy cofnąć się w czasie. Niekoniecznie do dnia poprzedniego, ale przynajmniej godzinę. Naszym celem jest podanie tażinu z kuskusem i karmelizowaną marchewką. Ułatwmy sobie życie i zamarynujmy mięso wcześniej. Idealnie byłoby, gdyby poleżało sobie w marynacie przez noc w lodówce. Ale jeśli nasze gotowanie jest kwestią natchnienia, to wiadomo, że wcześniejsze planowanie nie wchodzi w rachubę. Mięsu musi wystarczyć godzina. Też będzie dobrze. Wszystkie składniki marynaty musimy wymieszać w misce.
Udka z kurczaka myjemy, wycieramy, obieramy ze skóry i oddzielamy mięso od kości. Z nich ugotujecie sobie rosół. Mięso kroimy w dość spore kawałki i wkładamy do miski z mieszanką przypraw. Obtaczamy kawałki mięsa, przykrywamy miskę i pozwalamy mu poleżakować godzinę w aromatycznej mieszance. Po godzinie rozgrzewamy na patelni kilka łyżek oleju i przez chwilkę smażymy cebulę i czosnek.Teraz dodajemy mięso. Zobaczycie, a raczej poczujecie jak zapachy ulecą jak dżin z butelki i spełnią wasze marzenie o dobrym jedzeniu. Do obsmażonego mięsa wlewamy szklankę pomidorów z puszki, wrzucamy garść rodzynów, płatki migdałowe, laskę cynamonu i dodajemy dwie spore łyżki miodu. Na koniec potrzebujemy jeszcze pół szklanki bulionu. Wszystko mieszamy. Zmniejszamy temperaturę, garnek przykrywamy i gotujemy ze dwadzieścia minut. Po tym czasie sprawdzamy jak smakuje sos i czy mięso jest gotowe. Jeśli trzeba dodać soli, zróbmy to teraz. Sos powinien być zawiesisty. Jeśli jest rzadki, pogotujcie go jeszcze chwilę.
Nie zapomnijcie o marchewce, bo jest świetnym uzupełnieniem całości.
Teraz już wszystkie elementy naszej obiadowej mozaiki są gotowe. Potrzebujemy tylko talerza i głodnego partnera przy stole.
Wszystko razem zajęło nam niewiele ponad godzinę. Niedużo w stosunku do efektu jaki udało się osiągnać.
Aha, tak na marginesie, to danie bardzo dobrze sprawdza się w wersji wegetariańskiej. Zamiast mięsa używacie więcej cebuli, grubo pokrojonych ziemniaków, marchewki, ciecierzycy i papryki. Reszta składników pozostaje bez zmian.

smacznego i kolorowej jesieni
Och tak, robiłam według tego przepisu i obie z Natalią zostałyśmy fanami. Mniamu! :)
OdpowiedzUsuń