Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalewki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Nalewkowa pułapka i ciasto śliwkowe z kremem migdałowym



Przyjemne na pozór czynności mogą się okazać pułapką.
No, bo czy może być coś przyjemniejszego w sobotnie przedpołudnie niż przelewanie, mieszanie, smakowanie nalewek?
Niejedna dusza westchnie: takiej to dobrze.
Tylko na pierwszy rzut oka. Dalej bywa niebezpiecznie.
Sobota od wczesnego rana była jak marzenie. Koniec ze słowem „muszę”. Dziś używam tylko słowa „mogę” i „chcę”.
Śniadanie, pogaduszki, przeciąganie się w fotelach, zapach kawy. Same przyjemności.
Na fali tych przyjemności postanowiłam wziąć się za porządki w nalewkach. Zapasy butelkowe stoją od kilku lat w szafce. Czas by nieco ogarnąć nasz spirytusowy rozgardiasz, pomyślałam. Z uporem maniaka ładuję do słojów kolejne pokolenia truskawek, porzeczek, wiśni i aronii. Zastępy butelek rosną i powoli wymykają się z pod kontroli. Zeszłoroczne zapasy nawet nie opuściły słoików, bo inne rzeczy były ważniejsze. Na szczęście nalewce leżakowanie przez 12 miesięcy może tylko pomóc a nie zaszkodzić. My też nie byliśmy zagrożeniem dla zapasów, bo komu by się chciało jechać zimą ponad 60 kilometrów, żeby się napić kieliszeczek aroniówki. Nalewki stoją w domu pod lasem, a ten zimą odwiedzają tylko sarny i dziki.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Stół zajęły słoje, butelki, sitka i jeden kieliszek. Testowy. Przecież muszę wiedzieć co leję do butli!
Zaczęłam od orzechówki. Nie wymagała specjalnych zabiegów i jeden łyczek wystarczył by nadać jej order pierwszej klasy.
Na drugi ogień poszła nalewka z czarnej porzeczki. Moja tajna broń. Moja ulubiona.
Tutaj zamarudziłam nieco dłużej a wystawienie certyfikatu wymagało dogłębnej analizy. Po trzech próbach doszłam do efektu idealnego. Jeszcze tylko etykieta na butelkę i można się skupić na wiśniówce.
Słabiutka jakaś się okazała. Kolejna butelka również. Czyli należałoby ją wzmocnić. Wzmocniona wiśniówka wymagała degustacji.
Poczułam zmęczenie. Dopiero trzy nalewki a ja już mam słabe nogi. To zapewne trudy minionego tygodnia.
Następne butelki należały do morelówki. Była pyszna. Tak pyszna, że postanowiłam nagrodzić samą siebie dodatkowym kieliszeczkiem. Nawet podzieliłam się z domownikami.
Wróciłam do butelek ale jakby z mniejszym entuzjazmem. Kolejna nalewka to vieux de garcon. Stała sobie w ogromnym słoju od zeszłorocznej jesieni. Owoce zanurzone w rumie i miodzie.   Czas dokonać podziału. Nalewka do butli, owoce do słoja. Jak nie spróbować rumowej truskawki i miodowej brzoskwini? Miseczka to nie koniec świata.
Nie wiedziałam, że rozlewanie nalewek to takie wyczerpujące zajęcie. Musiałam zrobić sobie przerwę. Najlepiej na leżąco.
Rozlałam cztery nalewki. Do końca porządków jeszcze daleko. Zajęło mi to pół dnia, cześć na przelewaniu, część na spaniu. Nalewki są jednak niebezpieczne. Niby takie słodkie nic. Ale kiedy jedno nic dodamy do drugiego nic i wzmocnimy trzecim nic, to okazuje się, że jest tego całkiem sporo. Jak na jedną głowę.
Reszta soboty upłynęła mi w wstrzemięźliwości. Kolejnym razem biorąc się za degustację, będę pamiętać, że nie wszystko trzeba robić dog(ł)ębnie.
Zanim wpadłam w sidła alkoholizmu upiekłam najwspanialsze ciasto ze śliwkami. Ono było moją zasłoną dymną po nalewkowej wpadce.
To pierwsze śliwkowe ciasto w tym sezonie i już martwię się, że co będzie dalej, skoro najlepsze już mam za sobą. Nic, będę piekła to ciasto, póki się nie znudzimy.





Ciasto ze śliwkami i kremem migdałowym:

1 kg śliwek węgierek
pół szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu

Na pierwszy ogień idą śliwki. Dzielimy je na połowy i wykładamy na blachę. Posypujemy cukrem i cynamonem i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni 40 minut. Studzimy i osączmy na sicie. Płyn z śliwek odparowujmy do konsystencji gęstego syropu i studzimy. Będzie nam potrzebny do posmarowania ciasta.

Ciasto półkruche:

2 szklanki mąki
pół kostki zimnego masła
szczypta soli
3 łyżki drobnego cukru
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki zimnej kwaśnej śmietany
2 krople olejku migdałowego

Wszystkie składniki szybko miksujemy, dzielimy na dwie części, spłaszczamy i zawijamy w folię. Chodzimy w lodówce przez godzinę.
W czasie gdy ciasto się chłodzi robimy krem migdałowy.

Krem migdałowy:

230 g płatków migdałowych zmielonych w mikserze
3 jajka
pół szklanki drobnego cukru
100 g miękkiego masła
2 łyżki likieru amaretto

Ubijamy mikserem jajka z cukrem na puch. Dodajemy płatki, masło i likier. Wyjmujemy ciasto z lodówki. Jedną częścią wykładamy po rozwałkowaniu dno i ścianki formy. Smarujemy dno syropem śliwkowym. Następnie wykładamy krem migdałowy. W krem wtykamy jak najgęściej wcześniej podpieczone śliwki.
Rozwałkowujmy drugą część ciasta i przykrywamy nią formę ciastem, kremem i śliwkami. Sklejamy krawędzie, a na górę sypiemy płatki migdałowe.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy ciasto 45 minut.



Trochę tych ciast ze śliwkami już w życiu upiekłam, ale to okazało się niezrównane. Rzadko się zdarza, żebym musiała piec w weekend dwa ciasta. Tym razem ciasto ze śliwkami i kremem migdałowym zniknęło za pierwszym posiedzeniem. Koniecznie wypróbujcie.




Smacznego

czwartek, 8 grudnia 2011

Syrop cynamonowy czyli prezent idealny




Dostałam w prezencie karafkę. Już dawno temu. Stała sobie pusta i zupełnie nie przydatna. I dopiero ostatnio postanowiłam tchnąć w nią życie. Pusta karafka to jak niezapisany zeszyt. Bez treści. Jej treścią okazał się syrop cynamonowy.
Latem w morskim domu parapety okupują koty i słoje. Z morelami, wiśniami, porzeczkami, malinami. A w nich nabierają mocy i koloru nalewki. Od czerwca do października największym z nich jest słój, do którego wrzuca się wszystkie owoce po kolei, zaczynając od truskawek i poziomek a na śliwkach i gruszkach kończąc. To nalewka starego kawalera. Zanim przyjdzie czas jej degustacji to upłynie jeszcze dużo czasu. Ale kiedy ona, zamknięta w butelkach, zamienia sie z czasem w przepyszny trunek, my już możemy pałaszować owoce, które są źródłem jej smaku. Tylko uwaga, po ich zjedzeniu nie siadajcie za kierownicą. Takie niby nic, a może nieźle narozrabiać.
W okolicach grudnia po owocach nalewkowych nie ma już śladu, ale nadszedł czas pierwszych degustacji. Ciągle wracam do roli szczegółów w naszym życiu. W nich, jak mawiają niektórzy, tkwi diabeł. W nalewce na pewno. A już na sto procent w takiej, w pięknym szkle. Boże Narodzenie się zbliża, czas prezentów. Taka nalewka to ideał.
Zdaję sobie sprawę, że na nalewkę wiśniową czy malinową już trochę za późno (to nauczka na przyszłość), ale likier śmietankowy czyli baileys, czy kokosowy jeszcze zdążycie zrobić. A jeśli i taka ekstrawagancja nie wchodzi w grę, to mam jeszcze jedną propozycję. Syrop cynamonowy. Nie znam nikogo, kto oparł by się zapachowi tej przyprawy. W dziewięciu przypadkach na dziesięć kojarzymy cynamon z Bożym Narodzeniem. Tak powinno być. W intensywnej kombinacji z goździkami i imbirem kieruje nasze myśli do czerwonego wina. I ciepła. Do pierników  i choinki. Ten jeden przypadek skojarzeń, który pozostał jest całoroczny. Oddajmy go potrawom, które bez cynamonu trudno sobie wyobrazić. Jak smakowałby tadjin bez niego? A zupa z czerwoną soczewicą? Czym zastąpilibyśmy go robiąc curry? Cynamon jest wielki.
Jego aromat możemy zamknąć w butelce i dodawać do kawy, deserów czy herbaty z mlekiem. Zrobienie syropu nie jest kłopotliwe czy pracochłonne. Polecam. A jeśli go zrobicie, nie oddawajcie wszystkiego w prezencie. Zostawcie sobie butelkę. Na pewno ją zużyjecie.

syrop cynamonowy

pól litra wody
szklanka cukru
3 laski cynamonu
ładna butelka lub słoik
Aż wstyd opisywać proces twórczy, tak jest prosty.
Gotujemy wodę. Do niej wkładamy cynamon. Po piętnastu minutach gotowania na niewielkim ogniu, wsypujemy do cynamonowego wywaru cukier. Jeśli ktoś lubi syrop zawiesisty, niech doda więcej cukru. Gotujemy cała mieszankę następne piętnaście minut. Wyłączamy piec i czekamy aż syrop wystygnie. Przelewmy do butelki razem z korą cynamonową i zakręcamy. Zastawnawiamy się kogo obdarować tą pychotą. Pięknie pakujemy jako prezent i jeden kłopot mamy z głowy.



Życzę smacznego obdarowanym i wam