piątek, 9 stycznia 2015

Zakaz "kłapania dziobem" i karmelowe ciasto z solonym masłem Erica Lanlarda

























Jak można zacząć Nowy Rok? Powinien to być początek z fantazją i nietuzinkowy. Taki, który pamiętałoby się jeszcze w lipcu.
Przychodzą wam do głowy jakieś pomysły? Podpowiedzcie mi, bo mój patent na spektakularny początek roku był nieco drastyczny.
Efektem są szwy. Nie pytajcie mnie gdzie je mam. Zdradzę tylko, że łaskoczą mnie w język.
Pewne jest jedno: w lipcu na pewno będę pamiętać mój początek roku.
Skoro nie mogę jeść ani pić, to mogę sobie przynajmniej poczytać o jedzeniu.
Nawiozłam książek jak zwykle i teraz czekam na możliwości wcielenia w życie książkowej teorii.
Kiedy byłam poprzednio w Londynie, pojechałyśmy z Córką na warsztaty kulinarne. Czas był przed Halloween i na stoiskach mnożyły się dziesiątki ciast, ciastek, tortów i słodkich drobiazgów na temat. Jako, że Anglia jest stolicą rzeźbienia z lukrze cukrowym, mnogość przyborów i składników mogła przyprawić o zawrót głowy.
Mnie średnio interesują dzieła z użyciem tony lukru ale trzeba przyznać, że robiły wrażenie.
Jako, że to były targi kulinarne, to i stoiska z książkami o pieczeniu, smażeniu, formowaniu obrodziły. Mało tego, można było spotkać autorów. Jedni podpisywali, inni urządzali show przed liczną publicznością.
Dopadłam wtedy książkę cukiernika Erica Lanlarda. Książka ma tytuł „Chocolat” i to wyjaśnia właściwie wszystko. Na dodatek sam mistrz miotał się po scenie, pokazując co można wyczarować z czekolady.
Pokaz był pyszny i aż ślinka ciekła na widok zarówno Mistrza, jak i jego dzieł.


Pierwszym z ciast, które zrobiłam po przyjeździe było karmelowe ciasto z solonym masłem.
Było genialne. Nie miałam czasu wcześniej go zaproponować i myślę, że dziś jest dobry dzień.
Jedzenie odpada w moim przypadku, ale wspominanie jest niegroźne i nie trzeba przy nim „kłapać dziobem”( to cytat z mojego lekarza; mówienie na razie też mam zakazane).
Tak wygląda przepis na salted butter caramel cake wg Erica Lanlarda:


ciasto karmelowe:

225 g ciasteczek digestive
300 g jasnego brązowego cukru
2 łyżki wody
100 ml kremówki
100 g solonego masła
2 szczypty soli

ciasto czekoladowe:

200 g ciemnej czekolady, połamanej
100 g masła niesolonego
150 ml mleka
4 jajka (osobno żółtka, osobno białka)
100 g drobnego cukru
100 g maki

czekoladowa polewa:

200 g ciemnej czekolady, połamanej na kawałki
200 g kremówki

Najpierw robimy ciasto karmelowe. Przygotowujemy dwie formy o średnicy 22 cm każda. Wykładamy je papierem do pieczenia.
Rozdrabniamy w blenderze lub za pomocą wałka i woreczka foliowego ciastka. Do rondla z grubym dnem wsypujemy cukier i wlewamy wodę. Podgrzewamy nie mieszając aż zrobi się karmel*. Zdejmujemy karmel z ognia i ostrożnie wlewamy kremówkę. Spotkanie tych dwóch składników przebiega burzliwie więc uważajcie na ręce. Po wmieszaniu kremówki dodajemy masło i sól. Na koniec wsypujemy ciasta i wszystko dokładnie mieszamy.
Masę karmelową dzielimy na dwie części i wykładamy nimi przygotowane wcześniej formy. Teraz wstawiamy je do lodówki by stężały.

Przygotowujemy ciasto czekoladowe.
Czekoladę, masło mleko rozpuszczamy w misce umieszczonej na parującym garnku. Potem lekko studzimy.
Białka ubijamy na pianę. Żółtka w osobnej misce ubijamy z cukrem na puch. Wlewamy wystudzoną czekoladę i mieszamy. Mąkę przesiewamy przez sito i ostrożnie łączymy z masą czekoladowo jajeczną. Na koniec delikatnie mieszamy z ubitym białkiem.
Wyjmujemy krążki karmelowe z lodówki.
Do jednej z form (z krążkiem karmelowym na dnie) wlewamy połowę ciasta czekoladowego.
Teraz zdejmujemy papier z drugiego krążka i przykrywamy nim ciasto czekoladowe.
Ostatnią warstwą jest druga połowa ciasta czekoladowego. W skrócie wygląda to tak: na dole karmel, potem ciasto czekoladowe, znów karmel, a na koniec ciasto czekoladowe.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy ciasto 25-30 minut. Zostawiamy je w formie 15 minut a następnie wyjmujemy i schładzamy.

Schłodzone ciasto polewamy polewą czekoladową i posypujemy kryształkami soli lub ziarenkami granatu.

Polewa:

Czekoladę łamiemy i wkładamy do miski. W rondlu podgrzewamy prawie do zagotowania śmietankę. Wlewamy 1/3 śmietany do czekolady. Zostawiamy na minutkę, do czasu aż czekolada zacznie się rozpuszczać.
Wlewamy resztę kremówki i dokładnie mieszamy. Polewamy ciasto.

Nie będę ukrywać, że wizja dwóch warstw karmelu i dwóch czekoladowych biszkoptów uwieńczonych czekoladową polewą podziałały na wyobraźnię.
Musiałam to ciasto zrobić i już. Nieco się poirytowałam ściągając lekko miękkie karmelowe krążki z papieru ale w końcu doszłam do wniosku, że naderwany karmel smakuje tak samo jak nie naderwany. I jest pięknie wtopiony w czekoladowy biszkopt.
Piekłam to ciasto w dwóch wersjach: dla tych co lubią perwersję czyli czekoladę z solą i tych, którzy pozostają w bardziej łagodnych klimatach czyli bez soli, za to z granatem.
Obie były rewelacyjne. Gdybym miała typować mojego faworyta, to byłaby to wersja z solą.




Niestety, na razie ani sól, ani biszkopt, karmel czy nawet granaty nie wchodzą w grę. Na razie tylko płyny i to raczej chłodne.


Życzę smacznego i żadnych drastycznych przygód.

8 komentarzy:

  1. Świetne ciasto. Akurat ostatnio wzięła mnie ochota na ciasto z granatem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj, oj oj...szwy na jezyku?? NIe pytam co robilas i gdzie robilas Zdrowia zycze i pozdrawiam serdecznie mimo, ze szaruga za oknem!:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie polaczenie smakow musi byc obledne! Mniam! Dobrze, ze zakaz klapania dziobem nie jest na zawsze i moze niedlugo nie tylko patrzenie na ksiazki kucharskie przed Toba Limonko, ale tez degustacja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybkiego powrotu do zdrowia i możliwości :kłapania dziobem" życzę :)
    Ciacho wygląda bajecznie :)
    Mam tę książkę, i uwielbiam ją oglądać, te wszystkie czekoladowe pyszności, mmm... Z tym, że mam polską wersję językową, gdzie biscotti nazwane zostały biszkopcikami...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się tu męczę a książka jest na polskim rynku!:))
    Zaraz zacznę poszukiwania. Dzięki za życzenia. Na razie najlepszą potrawą jest owsianka;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Limonko ,Limonko ,Limonko ,czy już Ci pisalam ,że Cię uwielbiam ? Co do ciasta wygląda przepysznie .ZDROWIA życzę

    OdpowiedzUsuń