Jednak doświadczenie moich kilku znajomych utwierdza mnie w
słuszności mojego wyboru. A to dowiaduję się, że komuś prawie głowa odpadła, bo
na nartach wybił sobie oba obojczyki (to są dwa?). Inny doświadczył spotkania z
absolutem, bo po przebiegnięciu 10 kilometrów popłynął w kierunku światła. Nie wspomnę tu o złamanych nosach, dziurach w
nodze i bolesnych ostrogach. Sport jest niebezpieczny. Zaznaczam, że jest to
moje, bardzo subiektywne zdanie.
Co mnie więc podkusiło, żeby zrewolucjonizować swoje życie?
Może powodem były stojące od lat rowery. Napotykałam się na
nie kilka razy dziennie. Stały, kurzyły się i nie wywoływały we mnie żadnych
uczuć. Były po prostu namacalnym dowodem na to,
że ktoś w rodzinie miał inne zdanie.
Kiedy kolejny, pięćsetny raz potknęłam się o nie, doznałam
olśnienia. Widziałam je codziennie a zobaczyłam dopiero dzisiaj. I wyobraziłam
sobie jak fajnie byłoby pojechać do najbliższego sklepu rowerem a nie, jak
zwykle, samochodem.
Kiedy tak stałam nad wyciągniętym z emerytury rowerem, zdarzyły
się dwie rzeczy. Wrócił MMŻ. W tym akurat nie było nic nadprzyrodzonego. MMŻ ma
w zwyczaju wracać po pracy do domu.
Ale MMŻ kupił pompkę. Takie małe coś, podłączane do
samochodowej zapalniczki z jednej strony a do wentylu z drugiej. Uwierzycie?
Jak tu nie wierzyć w telepatię. Czemu akurat dziś? I akurat pompkę?
Po drugie odwiedził mnie znajomy, który potrafi wszystko, od
wymiany oleju w małym fiacie do skonstruowania księżycowego łazika. Powołanie
do życia mojej rowerowej skamieliny stało się faktem.
Dzięki dwóm fajnym facetom mam szansę połamać nogi, rozbić
sobie głowę, umrzeć na zawał, dostać udaru. Może jeszcze polubić rower i poznać
okolice z innej perspektywy.
Jadę.
Na szczęście już upiekłam ciasto na weekend. Nawet jeżeli
wrócę bez rąk albo z oderwaną głową, to zawsze mogę sobie osłodzić życie
sernikiem.
Włoski sernik cytrynowy z leśną polewą
okrągła foremka o średnicy 18 cm
Spód:
200 g ciastek owsianych
50 g stopionego masła
Masa serowa:
250 g ricotty
250 g mascarpone
3 jajka
pół szklanki drobnego cukru
sok z połowy cytryny
skórka otarta z jednej cytryny
2 płaskie łyżki mąki
ziemniaczanej
1 łyżeczka esencji waniliowej
Polewa jagodowo malinowa
2 szklanki jagód
1 szklanka malin
2 łyżki cukru żelującego
Przepis nie jest włoski. Nazwałam tak sernik, bo sery są włoskie. Jako, że w lodówce miałam tylko
niżej wymienione sery, a wycieczka rowerowa dopiero w planach,
użyłam tego co było pod ręką. Zamiast mojej propozycji możecie użyć dowolnego
sera np. śniadaniowego czy twarożku. Sernik nie jest ciastem wymagającym. Tu
nie zdarzy się nieszczęście w postaci zakalca czy opadnięcia. Jeśli jesteście
zwolennikami serników kremowych, to pieczcie je w kąpieli wodnej. Ten rodzaj
pieczenia zmienia postać rzeczy. Na lepszą.
Zaczynamy od spodu. Ciasta rozdrabniamy w blenderze lub
używając worka foliowego i wałka do ciasta. Przesypujemy okruchy do miski, wlewamy roztopione masło i mieszamy
z okruchami. Mają wyglądać jak mokry piasek. Wykładamy okruchami dno formy.
Pomóżcie sobie szklanką. Przyciskając jej dnem okruchy nie tylko je wyrównacie
ale też ubijecie lepiej niż ręką.
Potem wkładamy formę na pół godziny do lodówki.
Włączamy piekarnik. Nastawiamy temperaturę 190 stopni i
bierzemy się za ser. Do misy miksera kładziemy oba sery ,cukier i wanilię.
Miksujemy kilka sekund, aż wszystko się połączy. Ciągle miksując dodajemy po
jednym jajku. Następnie wlewamy sok z
cytryny i skórkę. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną. Wszystko robimy krótko
, do połączenia się składników.
Formę wyjmujemy z lodówki i owijamy szczelnie folią
aluminiową. W czajniku zagotowujemy wodę i wlewamy ją do blaszki nieco większej
niż nasza z ciastem.
Masę serową wlewamy do formy, wyjętej z lodówki i wkładamy
do blaszki z wodą. Ostrożnie całą konstrukcję przenosimy o piekarnika. Pieczemy
15 minut i zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy jeszcze godzinę.
Po upieczeniu zostawiamy sernik w piecu aż nie ostygnie.
Potem przenosimy na noc do lodówki.
Przed podaniem uzupełniamy go polewą jagodowo malinową (lub
truskawkową, wiśniową, porzeczkową…), którą zrobimy tak:
Do rondla sypiemy owoce i dodajemy cukier żelujący. Mieszamy
i zostawiamy na kwadrans. Potem zagotowujemy całość i zdejmujemy z pieca. Niech
ostygnie. Przykrywamy folią do żywności a na drugi dzień obficie wykładamy na
sernik.
Całość dekorujemy bitą śmietaną.
Pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że w najbliższym czasie
opowiem wam co wynikło z mojego flirtu ze sportem.
A teraz, panowie, na koń!
Wesołego dnia i smacznego
