Jeśli wierzyć wróżbom na początek roku, to jaki pierwszy
dzień taki cały rok. Do końca roku jeszcze trochę zostało, ale na razie
wszystko się spełnia. Całe cztery dni minęły mi tak, jak pierwszy dzień. Na płaczu.
Dzień pierwszy. Dziecko sobie pojechało. Płaczę.
Dzień drugi. Dziecko
sobie pojechało. Melancholia. Płaczę.
Dzień trzeci. Dziecko sobie pojechało. Melancholia. Coś mi
się zepsuło w biodrze. Boli jak cholera. Płaczę.
Dzień czwarty. Dziecko pojechało. Melancholia. Biodro boli.
Kroję cebulę. Płaczę.
Ciekawe co mnie czeka jutro?
Optymizm mnie nie opuszcza. Może sobie popłaczę tak na
wszelki wypadek.
I spożytkuję tę cebulę. Jak myślicie, dlaczego?
Sałatka ananasowa z czerwoną cebulą
1 ananas
1 czerwona cebula
pęczek rukoli
3 łyżki oliwy
1 łyżka octu gruszkowego (lub po prostu cytryny z połową łyżeczki
miodu)
pół łyżeczki łagodnej musztardy
1 łyżeczka sosu sojowego
1 mały ząbek czosnku
pieprz
łyżka uprażonych orzechów nerkowca
łyżka liści kolendry
Ananasa obieramy i kroimy w kostkę.
Na talerzu rozkładamy rukolę. Na niej kładziemy kostki
ananasa. Posypujemy je cienko pokrojoną w półkrążki czerwoną cebulą.
W słoiku mieszamy oliwę, ocet, musztardę, sos sojowy,
rozgnieciony ząbek czosnku i pieprz. Orzechy lekko prażymy na suchej patelni.
Sałatkę polewamy sosem i posypujemy orzeszkami i kolendrą.
Stawia na nogi i daje energetycznego kopa wszystkim
zapłakanym mazgajom. A tym, którzy już mają energii za dwóch, nieco chłodzi
gorączkę myśli. Tak czy inaczej, sałatka warta polecenia.
Pozdrawiam bardzo i życzę smacznego